PZL 23 Karaś

Moderatorzy: ModTeam, Sekretarz

Wiadomość
Autor
Awatar użytkownika
el_paw
Posty: 1984
Rejestracja: 2006-08-02, 22:06
Lokalizacja: Biała Rawska

PZL 23 Karaś

#1 Post autor: el_paw » 2010-08-25, 11:38

PZL 23 KARAŚ

ObrazekObrazekObrazek

Projekt samolotu PZL.23 powstał w latach 1931 – 1932 pod kierunkiem inżyniera Stanisława Praussa. Koncepcyjnie maszyna ta wywodziła się z pozostałości francuskiej szkoły, gdzie istniało pojęcie „samolotu liniowego”. Miała to być maszyna do przeprowadzenia rozpoznania w obszarze frontu z możliwością taktycznego zbombardowania wykrytych sił nieprzyjaciela. Samolot PZL.23 był następcą francuskich maszyn liniowych Breguet XIX i Potez XXV. Pierwszy prototyp oznaczony P.23/I "Karaś", wyposażony w angielski gwiazdowy silnik Bristol Pegasus IIM o mocy 590 KM (434 kW), został oblatany latem 1934 roku. Próby prototypu wykazały wiele problemów. Wnętrze samolotu było ciasne (bomby umieszczone wewnątrz kadłuba), widoczność dla pilota niedostateczna.

W drugim, poprawionym konstrukcyjnie prototypie P-23/II obniżono silnik i przeprojektowano kadłub, umieszczając bomby pod płatem. Kolejny, trzeci prototyp P-23/III miał fotel pilota zainstalowany wyżej w celu poprawienia widoczności. Prototypy zostały skierowane do badań i prób poligonowych w 1935 roku. Podczas prób wykryto drgania ogona typu buffeting. Próbowano je zlikwidować poprzez ruchome sloty, jednak nie dało to rezultatu. Zmiana kąta zaklinowania statecznika poziomego okazała się skuteczna i w seryjnych maszynach zjawisko to już nie występowało. Obydwa były wyposażone w produkowany na licencji brytyjskiej firmy Bristol silnik gwiazdowy PZL Bristol Pegasus IIM2 o mocy 670 KM. Drugi prototyp utracono podczas prób: doszło do przeciągnięcia i korkociągu po starcie – załoga zginęła. Trzeci prototyp stał się wzorcem dla pierwszej serii 40 samolotów PZL.23A dla polskiego lotnictwa wojskowego. W 1936 roku wyprodukowano 40 egzemplarzy PZL.23A. Okazało się, że silnik typu IIM2 jest jednostką zawodną, dlatego wprowadzono nowy wariant Karasia, PZL.23B, wyposażony w nową jednostkę napędową PZL Bristol "Pegaz" VIII o mocy 710 KM. Od 1936 do 1938 roku wyprodukowano 240 sztuk samolotu w wersji PZL.23B, w które uzbrojono eskadry bombowe i rozpoznawcze (zwane w latach 30. "eskadrami liniowymi"), gdzie zastąpiły dotychczas używane samoloty Breguet XIX i Potez XXV. Jednocześnie egzemplarze serii PZL.23A przeniesiono do szkół lotniczych.

Na potrzeby eksportowe opracowano lepiej uzbrojoną i szybszą wersję PZL.43 napędzaną mocniejszym silnikiem Gnome-Rhone, pozwalającym rozwinąć prędkość 365 km/h i uzbrojoną nie w jeden, ale dwa karabiny maszynowe strzelające do przodu.

Bułgaria zakupiła najpierw 12 egzemplarzy PZL.43 z silnikiem Gnome-Rhone 14 Kfs o mocy nominalnej 900 KM i maksymalnej 930 KM, a później kolejne 42 egzemplarze z mocniejszym silnikiem Gnome-Rhone 14N01 o mocy nominalnej 950 KM i maksymalnej 1020 KM, oznaczone jako PZL.43A, z których przed wojną dostarczono 36 sztuk.

W międzyczasie opracowywano nowy lekki bombowiec PZL.46 Sum będący rozwinięciem "Karasia" PZL.42 z podwójnym usterzeniem pionowym oraz chowaną w kadłubie gondolą bombardiera (zwaną kołyską).

ZASTOSOWANIE BOJOWE
W 1939 roku "Karaś" był konstrukcją starannie dopracowaną, wyposażoną m.in: w niezależne ogrzewanie kabiny i przenośną lampkę do czytania map i meldunków, ale ustępującą w osiągach samolotom niemieckim. Głównym mankamentem była zdecydowanie za mała prędkość oraz ograniczona manewrowość obciążonego ładunkiem bomb samolotu. Przystosowany do klasycznego bombardowania z lotu poziomego Karaś stawał się łatwym łupem nieprzyjacielskiej obrony przeciwlotniczej. W trakcie eksploatacji w warunkach polowych często dochodziło też do złamania goleni podwozia głównego. W ten sposób podczas przebazowania na lotnisko polowe 51 eskadra rozpoznawcza utraciła w trakcie międzylądowań 3 samoloty i to jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych. Tylko w czasie ataku 24 eskadry rozpoznawczej na kolumny pancerne wroga (w rejonie miejscowości Podwilk i Jabłonka) załogi zabrały maksymalny ładunek 700 kg bomb. W innych atakach zabierano zazwyczaj 600 kg (6x100 kg, lub 4x100 kg + 4x50 kg), albo 400 kg (8x50 kg), sporadycznie 200 kg (16x12,5 kg) bomb. Było to m.in. wynikiem niezbyt dużej mocy silnika, a także faktem pewnego już zużycia silników podczas normalnej służby, a także bardzo złego stanu wielu lotnisk polowych. Najpotężniejszy nalot wykonały samoloty PZL.23 wchodzące w skład 64 i 65 eskadry bombowej 2 września bombardując niemieckie kolumny pancerne w rejonie Truskolasów i Wręczycy Wielkiej. 17 Karasi z których każdy zabrał ładunek 600 kg bomb, zbombardowało i ostrzelało z wysokości 600-700 metrów długą na kilkanaście kilometrów kolumnę pojazdów nieprzyjaciela. Bezpośrednio nad celem zostały zestrzelone trzy samoloty. W drodze powrotnej ciężko uszkodzone dwa PZL.23 lądowały w rejonie Radomska, trzy w okolicach Radomia, a cztery powróciły na lotnisko z rannymi i martwymi lotnikami. W tym samym dniu sześć Karasi 24 eskadry rozpoznawczej, każdy z ładunkiem 600 kg, bombardowało podobny cel z wysokości 400-500 metrów w rejonie Kłobucka i Częstochowy. 3 września załogi 21 i 22 eskadry bombowej wyszukiwały i niszczyły na drogach wokół Radomska czołgi należące do niemieckiej 1 i 4 Dywizji Pancernej. W trakcie pierwszego nalotu 12 Karasi zostało zaatakowanych przez dziewięć Bf 109 z I/ZG 2. Skutkiem zaciekłej walki powietrznej było zestrzelenie 4 PZL 23 B bez strat ze strony przeciwnika. Podczas drugiego bombardowania 9 Karasi starło się z czterema lub sześcioma Bf 109 z I/JG 76. Strzelcy pokładowi zestrzelili jednego Bf 109, dwa Karasie zostały strącone przez niemieckich pilotów. Bf 109 lądował przymusowo 10 km na południe od Radomska i odniósł uszkodzenia rzędu 30%. Samolot prawdopodobnie udało się naprawić. W obu nalotach każdy z samolotów zabrał ładunek 400 kg bomb. W tym samym czasie w rejonie Radomska pojazdy pancerne obu jednostek bombardowało także dziewięć Karasi z 55 eskadry bombowej. Niemieckie dywizje pancerne utraciły w sumie około 20%-30% poważnie uszkodzonych i zniszczonych czołgów. Na około dobę ustały także dostawy amunicji i paliwa do obu jednostek.

Wyposażony w radiostację o zasięgu 70 km, aparat fotograficzny i dysponujący stosunkowo dużym zasięgiem PZL 23 Karaś doskonale sprawdził się jako samolot rozpoznawczy. 4 września załogi 51 eskadry rozpoznawczej wykryły na terenie Prus Wschodnich przegrupowujące się do natarcia na SGO "Narew" oddziały niemieckie, 12 września Karasie 24 eskadry rozpoznawczej zaobserwowały na przedpolach Warszawy zmianę kierunku przemieszczania się wojsk niemieckich. Manewr ten miał za zadanie odciąć nacierającą w tym czasie armię "Poznań" i "Pomorze" od Warszawy. W chwili agresji III Rzeszy na II RP w lotnictwie polskim służyło 120 samolotów PZL.23B zgrupowanych w 5 eskadr bombowych po 10 samolotów w każdej, tworzących brygadę bombową. Ponadto po 10 samolotów przydzielono do każdej z 7 armii do zadań rozpoznawczych. Brały one aktywny udział w walkach kampanii wrześniowej wykonując 130 lotów bojowych i zrzucając od 52 do 60 ton bomb. W walkach wzięło udział pięć z dziewięciu egzemplarzy zamówionych przez Bułgarię maszyn w wersji PZL.43A, których nie zdążono wysłać do odbiorcy. Weszły one w skład 41 eskadry rozpoznawczej. W rezerwie i naprawach znajdowało się dodatkowo około pięćdziesięciu maszyn.

2 września 1939 jeden PZL.23B z 21 eskadry bombowej zbombardował fabrykę w Oławie, dokonując pierwszego ataku bombowego na terytorium Niemiec w II wojnie światowej. 4 września samotny Karaś z 51 eskadry rozpoznawczej ostrzelał i obrzucił bombami niemiecki pociąg przewożący uzbrojenie i sprzęt wojskowy na dworcu w Białej Piskiej na terenie Prus Wschodnich. 20 maszyn rozbiło się podczas startów i lądowań w trudnych warunkach lotnisk polowych. Znaczna część maszyn rezerwowych została zniszczona podczas bombardowania lotnisk w Krakowie i Poznaniu w pierwszych dniach wojny. Łącznie zniszczeniu uległo prawie 90% "Karasi". Karasie zestrzeliły: 2 Hs 126 , 1 balon obserwacyjny i 2 Bf 109.

Jedenaście PZL.23B i około dwudziestu PZL.23A zostało ewakuowanych do Rumunii, gdzie zostały internowane przez tamtejsze władze, a później przejęte przez lotnictwo rumuńskie, w szeregach którego wzięły udział w walkach przeciwko ZSRR. Żaden z samolotów nie powrócił do kraju po wojnie, a wszystkie ocalałe maszyny zostały złomowane. Ostatni latał w Rumunii do 1946 roku.
(Tekst Wikipedia)

Do budowy modelu skłonił mnie artykół w ostatnim numerze Militariów XX wieku o jednej z wrześniowych eskadr wyposażonych w ten typ samolotu. Na warsztat trafił MM 9/2005. Jest to drugi z modeli urlopowych sklejony wolną chwilą. Wyszedł tak sobie ale to głównie wina mojego urlopowego warsztatu. Oto fotki:
ObrazekObrazekObrazekObrazek

ObrazekObrazekObrazek

Jedyne co może sprawić kłopot to osłona silnika, która została dziwnie zaprojektowana z połówek, ale i to po chwili przemyślenia idzie przeskoczyć.

Mam nadzieję, że zachęce Młodych Modelarzy do sięgnięcia po ten model i zamieszczania własnych galerii w tym wątku. A możecie go dostać od MM-a już za 5 złociszy polecam,

Pozdrawiam

ODPOWIEDZ

Wróć do „Wrzesień '39”